O nas

Ośrodek Akademicki Przy Filtrowej to miejsce, w którym studenci i licealiści mogą poszerzyć horyzonty intelektualne, rozwinąć swoją osobowość, pogłębić formację kulturalną i religijną, a także nauczyć się lepiej służyć innym oraz zawrzeć trwałe przyjaźnie. Kontakt: tel. 22 825 05 92, filtrinfo[at]filtrowa.waw.pl

  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć

Opus Dei

Opiekę duchową nad Ośrodkiem sprawuje Opus Dei: Prałatura personalna Kościoła Katolickiego.

Reklama
Piotr Frydrych o workcampie w Londynie
Piotr Frydrych, student V roku mechatroniki na Politechnice Warszawskiej, opowiada o tegorocznym workcampie w ośrodku Netherhall House w Londynie. Wyjazd został zorganizowany przez Ośrodek Kulturalny SOŁEK z Poznania.
Przed pałacem Buckingham

PF: Myślę, że najważniejszym elementem była możliwość poznania atmosfery miasta oraz ludzi z bardzo odległych miejsc świata. Mi osobiście bardzo podobała się podróż katamaranem po Tamizie. Londyńskie muzea są bardzo ciekawe, szczególnie te interaktywne.
Istotna była również formacja chrześcijańska: mieliśmy okazję uczestniczyć w zwykłych formach pobożności takich jak Msza św., rachunek sumienia, różaniec czy pogadanki na dany temat.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu

Piotr FrydrychPiotr Frydrych, student V roku mechatroniki na Politechnice Warszawskiej, opowiada o tegorocznym workcampie w ośrodku Netherhall House w Londynie. Wyjazd został zorganizowany przez Ośrodek Kulturalny SOŁEK z Poznania.

Czy mógłbyś pokrótce przybliżyć formułę tegorocznego workcampu w Londynie?
Był to wyjazd nastawiony na zwiedzanie i poznawanie kultury, ale został zorganizowany z troską o zachowanie ducha formacji chrześcijańskiej. Poprzez wspólną modlitwę i uczestnictwo w codziennej Eucharystii, a także służbę dla tamtejszego ośrodka uczestnicy mogli rozwijać swoją wiarę i pielęgnować więź z Bogiem.


Zwiedzanie Londynu łączyliście z pracą dla innych. Jak wyglądał dzień przeznaczony na pracę w akademiku Netherhall House?
Każdy dzień rozpoczynał się wspólną modlitwą i Mszą św. Malowanie ścian w ośrodku NetherhallPo śniadaniu ruszaliśmy na wyznaczone miejsce pracy, która kończyła się po południu o godzinie 17. Do naszych zadań należały między innymi malowanie ścian, mycie okien czy praca w ogrodzie. Codziennie przed lunchem odbywała się krótka pogadanka. Ci, którzy mieli jeszcze rezerwy sił, mogli je wyczerpać podczas gry w piłkę nożną. Trzeba przyznać, że praca była zdecydowanie mniej wyczerpująca niż gra, czy nawet zwiedzanie. Później oczywiście dinner i tzw. get-together.

Jaką część workcampu poświęciliście na zwiedzanie, a jaką na pracę?
System był taki: jeden dzień pracy i jeden dzień zwiedzania. I tak na przemian przez cały workcamp. To świetne rozwiązanie, bo w dzień zwiedzania mogliśmy odpocząć od pracy, a w dzień pracy, odpocząć od chodzenia po mieście. Dzień przeznaczony na zwiedzanie różnił się od dnia pracy głównie tym, że czas między śniadaniem, a kolacją spędzaliśmy poza ośrodkiem, jednak wszystkie punkty programu były zachowane, a zmieniało się tylko miejsce.

Na czym polegały wieczorne spotkania (get-togethers)?
Spotkania te stanowią charakterystyczną cechę Netherhall. Jest to spotkanie mieszkańców przy herbacie i rozmowa na różne tematy. Służy ono integracji i tworzy bardzo rodzinną atmosferę. Stanowi okazję do poznania różnych kultur, z których wywodzą się mieszkańcy tego dość dużego domu akademickiego. Pochodzą oni między innymi z Hiszpanii, Portugalii, Francji, Chin, Tajwanu, Hong-Hongu. Dla nas był to również czas kontaktu z żywym językiem angielskim.
Uważam, że takie spotkania są ważne dla mieszkańców, szczególnie tych z bardziej odległych kultur. Myślę, że tworzą więzi, które są bardzo istotne dla budowania wspólnoty ośrodka. Dla nas była to nie tylko okazja do ćwiczenia języka i poznania innych kultur, ale również istotny „rytuał" zaznaczający, że i my możemy i chcemy współtworzyć społeczność Netherhall.W Docklands

Podczas jednego ze spotkań rozmawialiście z Piotrem Nowakiem, Polakiem pracującym w londyńskim City. Czy coś szczególnego zapamiętałeś z tego get-together?
Myślę, że wielu z nas najbardziej zapadły w pamięć ogromne sumy, jakimi obraca Piotr w swojej pracy. Jednak nie jest to chyba najważniejsze. Istotny jest przede wszystkim fakt, że młody Polak o niezbyt biegłej znajomości języka może uwierzyć w swoje możliwości i odnieść sukces w centrum światowego biznesu. Jest to przykład na to, że zawsze trzeba mierzyć wysoko i podążać za swoimi ideałami.

Co Twoim zdaniem należało do największych atrakcji workcampu w Londynie?
Rejs po TamizieMyślę, że najważniejszym element stanowiła możliwość poznania atmosfery miasta oraz ludzi z bardzo odległych miejsc świata. Mi osobiście bardzo podobała się podróż katamaranem po Tamizie. Londyńskie muzea są bardzo ciekawe, szczególnie te interaktywne.
Jak już wspomniałem istotna była również formacja chrześcijańska: mieliśmy okazję uczestniczyć w zwykłych formach pobożności takich jak Msza św., rachunek sumienia, różaniec czy pogadanki na dany temat.

Czy Twoim zdaniem formacja chrześcijańska jest potrzebna podczas wakacji?
Formacja jest niezbędna dla życia chrześcijańskiego, a praktyki mające na celu lepsze poznanie siebie i Boga, oraz tworzenie coraz silniejszej więzi z Nim winny zajmować nam każdą wolną chwilę. Podczas urlopu, czy wakacji jest więcej wolnego czasu i warto go dobrze wykorzystać.
Podsumowując, idea wyjazdu jest bardzo dobra, co jest potwierdzone kilkuletnią tradycją workcampu w Londynie. Dla mnie był on ważny ze względu na okazję do częstszej modlitwy i wyciszenia.

rozmawiał Marcin Humanicki

 

Jezeli chcesz zobaczyć galerię zdjęć z workcampu w Londynie, kliknij tutaj.