O nas

Ośrodek Akademicki Przy Filtrowej to miejsce, w którym studenci i licealiści mogą poszerzyć horyzonty intelektualne, rozwinąć swoją osobowość, pogłębić formację kulturalną i religijną, a także nauczyć się lepiej służyć innym oraz zawrzeć trwałe przyjaźnie. Kontakt: tel. 22 825 05 92, filtrinfo[at]filtrowa.waw.pl

  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć

Opus Dei

Opiekę duchową nad Ośrodkiem sprawuje Opus Dei: Prałatura personalna Kościoła Katolickiego.

Reklama
Relacja z Londynu 2007

Workcamp w Londynie stał się już tradycją, wręcz specjalnością, planem, który posiada własną piękną historię. Bo otóż w tym roku odbył się on już po raz dwunasty. Przez te dwanaście lat blisko sto osób odwiedziło Netherhall House – ośrodek Opus Dei powstały przed ponad 40 laty, w którym wiele razy, u jego początków na przełomie lat 50. i 60., spędzał czas założyciel Dzieła, św. Josemaria Escriva.

Workcamp w Londynie stał się już tradycją, wręcz specjalnością, planem, który posiada własną piękną historię. Bo otóż w tym roku odbył się on już po raz dwunasty. Przez te dwanaście lat blisko sto osób odwiedziło Netherhall House – ośrodek Opus Dei powstały przed ponad 40 laty, w którym wiele razy, u jego początków na przełomie lat 50. i 60., spędzał czas założyciel Dzieła, św. Josemaria Escriva.

 

W tym roku polską reprezentację w stolicy Zjednoczonego Królestwa tworzyli studenci z Warszawy, Krakowa, Rzeszowa i Szczecina.

Naszym zadaniem, jak co roku, było uporządkować trochę sytuację w akademiku, posprzątać ogród, pomalować niektóre pokoje oraz umyć okna w całym domu.

Okien w całym Netherhall’u jest kilkadziesiąt, wszakże dom ten może pomieścić nawet do 100 rezydentów.

Także dwóch spośród nas czyściło okna przez kilka ładnych dni.

Ci którzy malowali pokoje mieli okazję ćwiczyć się w precyzyjnej robocie a o tych, którym przypadło w udziale zająć się chwastami można powiedzieć, że dostali pracę na wysokim stanowisku… A to dlatego, że na dachu jednego z budynków znajduje się mały ogród (tzw. roofgarden).

Oprócz pracy mieliśmy również całe mnóstwo czasu na zwiedzanie miasta. Widzieliśmy więc bardzo dużo!

Chyba najatrakcyjniejszą wycieczkę mieliśmy ostatniego dnia. Pojechaliśmy metrem do Westminster Pier i stamtąd wzięliśmy łódkę, którą popłynęliśmy Tamizą do Greenwich.

W czasie rejsu mieliśmy okazję zobaczyć prawie całe miasto z rzeki: od Big Ben’a do The Tower of London, i następnie pod najsłynniejszym mostem The Tower Bridge i dalej…. aż do wschodniej półkuli. Tam mieliśmy okazję nastawić sobie zegarki ;) i jak wszyscy turyści zrobić sobie fotkę stojąc na linii południka 0°.

Greenwich park to naprawdę niezwykłe miejsce – tam czas płynie w sam raz, tzn. nie tak szybko, aby się spieszyć i nie tak wolno, aby się nudzić. Nasz wypad zakończył się po drugiej stronie rzeki, na Canary Wharf – urządzonym trochę na wzór azjatycki centrum bankowym z jednym z najwyższych budynków na świecie – Canada Tower. Wokół Greenwich znajduje się wiele innych atrakcji, o których jednakże nie tutaj.

Jednym z uczestników wyjazdu jest Kuba student prawa, mieszkający w Barkakanie: Oto jego relacja na temat workcampu w Netherhall House: "Wyjazd do Netherhall House uważam za niesamowite przeżycie. Szczególnie miło będę wspominać ostatni wieczór, podczas którego dyrektor ośrodka, dziękował nam za wykonaną pracę, podkreślając jej apostolski wymiar. Niezwykle miło jest wiedzieć, że mój trud i poświęcony czas może pomoże komuś zbliżyć się do Chrystusa. Na początku brzmi to dziwacznie - jak moje malowanie ścian przyczyni się do otwarcia drzwi Kościoła dla któregoś z mieszkańców Netherhall (większość rezydentów to przybysze z krajów postkolonialnych, nie mający nic wspólnego z wiarą katolicką)? Ja też tak myślałem - ale, kiedy przyjrzałem się bliżej temu niesamowitemu miejscu, to odkryłem, że dbając o te drobnostki, pomagam budować atmosferę przyjaznego miejsca, w którym każdy odnajdzie drugi dom i będzie mógł w nim z pełnym zaufaniem do otoczenia przebyć duchową wędrówkę ku prawdzie o własnym życiu i powołaniu."

Kuba dodaje: "Cały czas wspominam wspaniałą atmosferę ośrodka Netherhall - owe na pierwszy rzut oka paradoksalne połączenie wolności i wielokulturowości z wiernością wierze katolickiej i misji apostolskiej. Myślę, że w Netherhall House nauczyłem się, przede wszystkim, tego że do Chrystusa nie doprowadzimy ludzi za pomocą wielkiej filozofii, teologii, czy nauki - lecz poprzez świadectwo własnego życia, opartego na radosnym przeżywaniu swojej wiary i szacunku dla drugiego człowieka. Tego właśnie nauczyłem się w Netherhall House. Poza tym jestem zadowolony, że dane mi było po raz pierwszy w życiu odwiedzić Wielką Brytanię i lecieć samolotem." 

Z kolei Marcin J. z Rzeszowa, obecnie studiujący na SGH (I rok) pisze o tym wyjeździe tak: "Zwykle gdy jezdzi się na wakacje i w dodatku płaci się za wyjazd, nikt nie spodziewa się zakasanych rękawów czy brudnej od farby koszulki. Podczas workcampu w Londynie odeszliśmy wprawdzie od tych standardów, jednak myślę, że nikt tego nie żałuje."

"Nasze dni były wypełnione pracą, zwiedzaniem niesamowitych londynskich zabytków i zajęciami w Netherhall House, gdzie mieszkaliśmy. Oglądać muzea to można na wycieczce - powie zapewne krytyk idei workcampu. Niewatpliwie będzie miał rację, niemniej dużo przy tym straci. Chodzenie po ulicach stolicy dawnego imperium z osobami jak np. ksiądz Franciszek czy Andrzej Sypel pozwala dowiedzieć się np. że Oliwer Cromwell, mimo wkładu w budowanie nowoczesnej demokracji, był postrachem dla katolików. Okazuje się też, że w pobliżu Hyde Parku w XVIw. zamordowano niewiele mniej chrześcijan niż w Koloseum. W końcu, interesujace opowiesci Andrzeja wyjasnily, że ze wzglegu na duże wewnętrzne zróżnicowane doktrynalne Anglikanów, ich porozumienie z Rzymem jest bardzo trudne."

"Gdy po takiej dawce informacji i wrażeń wracaliśmy do domu, już w metrze mogliśmy czasem natknąć się na czasem zaraźliwie radosnych rezydenów Netherhallu. Duża ilość czasu, jaką spędzaliśmy także w akademiku pozwoliła spotkać ciekawych ludzi ze wszystkich stron świata. Dość wspomnieć w tym miejscu o synu generała indyjskiej Armii, czy o urodzonym w Bahrajnie Brytyjczyku, który po Londynie porusza się Fiatem 125p, uważając go za najlepszy samochód na świecie."

"Wydaje mi się jednak, że te dwa aspekty naszej wizyty w Zjednoczonym Królestwie są same dla siebie nieco płytkie. Niewątpliwym ubogaceniem workcampu (a może nawet głównym zadaniem) jest możliwość codziennej Mszy św., odmawiania różańca, czy też okazja do rozmowy z księdzem bądź opiekunami wyjazdu. Dla tych, których rodzinny dom jest oddalony od najbliższego ośrodka o 150km, zwłaszcza ta ostatnia kwestia nei jest bynajmniej sprawą błahą."

Zaproszenie na wyjazd w roku następnym już jest aktualne!

Liczba miejsc ograniczona, a poza tym im szybciej ktoś się zgłosi tym mniejsze koszty! Nie czekaj więc do ostatniej chwili i zadeklaruj swój udział już teraz. Pamiętaj przy tym, że aby wyjechać do Londynu należy wszystkie egzaminy zdać w pierwszej sesji. Workcamp odbędzie się bowiem w pierwszych dwóch tygodniach września 2008 roku!!!

    Zamieszczamy kilka zdjęć z wyjazdu!