|
Wilno. To miasto oraz jego przepiękne okolice były celem wycieczki w pierwsze dni wyjątkowo długiego majowego weekendu. Byliśmy tam zaledwie parę dni: od 28 kwietnia (sobota) do 1 maja 2007 (wtorek). Wilno. Na dźwięk tego słowa szybciej bije serce wielu - nie tylko Polaków. Zamieszczamy kilka zdjęć z pobytu w tym uroczym miejscu. Naprawdę było warto, nawet mimo nie najlepszej (na szczęście dopiero od poniedziałku) pogody.
Wilno. To miasto oraz jego przepiękne okolice były celem wycieczki w pierwsze dni wyjątkowo długiego majowego weekendu. Byliśmy tam zaledwie parę dni: od 28 kwietnia (sobota) do 1 maja 2007 (wtorek). Wilno. Na dźwięk tego słowa szybciej bije serce wielu, nie tylko Polaków. Urzeka ono swym pięknem każdego, kto do niego zawita. Oczaruje swymi zabytkami, swoją zielenią, krętymi uliczkami, po których przechadzał się Adam Mickiewicz.
Wilno. Miłe miasto. Miasto nad Wilią, która wije się przez jego serce. Miasto uniwersytetu, który od kilku wieków promieniował na północno-wschodnie ziemie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Miasto słynnego cmentarza na Rossie, który położony wśród pagórków skrywa szczątki zacnych osobistości i „zwykłych śmiertelników”.Wilno. Ono potrafi rozkołysać duszę. Ma atmosferę przedziwną, nieuchwytną. Ostra Brama z Matką Bożą Miłosierdzia, strzeliste wieżyczki kościoła św. Anny, niepowtarzalne, fantastyczne wręcz prezbiterium u św. Jana, potężne kolumny portyku katedry z cudowną kaplicą św. Kazimierza. Tego nie ma nigdzie indziej. Wilno. Z nim losy swoje związało wielu Polaków, tych słynnych, jak ks. Skarga, św. Andrzej Bobola, wspomniany Adam Mickiewicz, ale też tych bezimiennych, którzy dzień po dniu pracowali i pracują w cieniu gedyminowej wieży.
Do takiego Wilna przyszło nam przyjechać i przez dwa dni oddychać jego niezapomnianą atmosferą. Przyzwyczajeni do wielkomiejskiej Warszawy chłonęliśmy całymi sobą to coś, co mają tylko niektóre miasta na świecie – niepowtarzalny, chwytający za serce urok potrafiący wzbudzić uczucie entuzjazmu, zadziwienia. To były niezapomniane dni!
|