O nas

Ośrodek Akademicki Przy Filtrowej to miejsce, w którym studenci i licealiści mogą poszerzyć horyzonty intelektualne, rozwinąć swoją osobowość, pogłębić formację kulturalną i religijną, a także nauczyć się lepiej służyć innym oraz zawrzeć trwałe przyjaźnie. Kontakt: tel. 22 825 05 92, filtrinfo[at]filtrowa.waw.pl

  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć

Opus Dei

Opiekę duchową nad Ośrodkiem sprawuje Opus Dei: Prałatura personalna Kościoła Katolickiego.

Reklama
Co to znaczy być śpiewakiem operowym? - relacja ze spotkania
Powiększ
Spotkania środowe na Filtrowej ostatnio znacząco rozszerzają swój profil. Zwykle kojarzone z ludźmi biznesu, mediów i nauki, ostatnio gościły człowieka sztuki - barytona Witolda Żołądkiewicza.

29 października naszym gościem w cyklu spotkań środowych był pan Witold Żołądkiewicz, solista Warszawskiej Opery Kameralnej.

Zapraszamy do przeczytania relacji ze spotkania autorstwa studenta II roku muzykologii
Spotkania środowe na Filtrowej ostatnio znacząco rozszerzają swój profil. Zwykle kojarzone z ludźmi biznesu, mediów i nauki, ostatnio gościły człowieka sztuki - barytona Witolda Żołądkiewicza.

Witold Żołądkiewicz na FiltrowejJest to postać nieprzeciętna – śpiewak operowy, czynnie uprawiający swój zawód już od 14 lat, brał udział w wielu konkursach i występował w wielu krajach świata, m.in. w Bejrucie, Kartaginie, Korei, czy w słynnym neapolitańskim Teatro di San Carlo. Ukończył Wydział Wokalny Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie Romana Węgrzyna. Kształcił się również na kursach mistrzowskich u słynnego polskiego tenora Ryszarda Karczykowskiego. Od 1994 roku jego stałym miejscem pracy jest Warszawska Opera Kameralna, gdzie brał udział w wystawieniach wielu oper, chociażby Mozarta – jako Hrabia Almaviva w Weselu Figara, Rossiniego – jako Figaro w Cyruliku Sewilskim, Moniuszki jako Jontek w Halce, czy Czajkowskiego jako Oniegin w Eugeniuszu Onieginie.

Nasz gość w ciekawy sposób prowadził swoją opowieść – najpierw ogólnie o specyfice opery. Sporo mówił na temat kondycji współczesnej opery – jakie tematy obecnie chętnie się podejmuje, jakie są tendencje w inscenizacjach. Następnie opowiadał o tym, do czego prowadzi globalizacja na gruncie opery Witold Żołądkiewicz na Filtrowej(zwłaszcza inscenizacje w międzynarodowych składach) – na ten temat usłyszeliśmy sporo anegdot, związanych m.in. z sytuacjami kryzysowymi (brak dyspozycji głosowej śpiewaka). Na przykład – we Frankfurcie miała miejsce premiera pewnej rzadko wystawianej opery, której jedną z partii umiały tylko dwie osoby na świecie. Pierwsza niestety okazała się niedysponowana. I tak trzeba było ściągać śpiewaczkę z Polski, która prosto z ulicy wsiadła do taksówki, następnie w samolot, aby natychmiast znaleźć się na scenie.

Anegdoty dotyczyły również inscenizacji w obcych językach (nasz gość np. był zmuszony śpiewać w języku koreańskim). Później opowiadał o tym, jak dbać o niezwykle delikatny instrument, jakim jest głos. Padły wspomnienia na temat niespodziewanych awarii tego instrumentu oraz kontaktów z lekarzami-foniatrami, którzy traktują śpiewaków na specjalnych zasadach (ponieważ de facto zajmują się leczeniem ludzi zdrowych, którzy przez innych doktorów byliby uznani za hipochondryków). Śpiewak operowy, aby jego głos brzmiał czysto i dramatycznie, musi bowiem uważać na to, czy nie pije zbyt zimnych napojów, czy mieszka w pomieszczeniu o odpowiedniej wilgotności powietrza i możliwości dostatecznego wywietrzenia.

Witold Żołądkiewicz na Filtrowej
Przy tej okazji dowiedzieliśmy się także o kulisach pracy naszego gościa, którą można spokojnie porównać do zawodu sportowca. Są bowiem role, które można wykonać tylko w odpowiednim momencie kariery, ze względu na różną dyspozycję strun głosowych. Kariera śpiewaka – jak kariera sportowca – jest ograniczona. Mogą o tym zadecydować również czynniki natury psychologicznej (ze względu na delikatność artystycznej duszy), o czym świadczyły przykłady kolegów z branży. Niemniej nasz gość znajduje się w najlepszym momencie kariery, a biorąc pod uwagę wiele oper, w których jeszcze nie występował – może nawet wciąż u jej progu. Na koniec usłyszeliśmy nieco o specyficznej sytuacji Warszawy, w której działają dwa teatry operowe o zupełnie różnej skali i repertuarze oraz o tym, co warto obecnie w stolicy obejrzeć. Poczuliśmy się zachęceni do obejrzenia Opowieści Hoffmana Offenbacha.
Podsumowując – było to bardzo ciekawe spotkanie, interesujące ze względu na zawód naszego gościa (dość mało znany "od kuchni") oraz samą jego opowieść, pełną osobistych wątków i anegdot, które – mam nadzieję – zachęcą niejednego gościa tego spotkania do odwiedzenia któregoś z warszawskich teatrów operowych – Opery Narodowej lub Warszawskiej Opery Kameralnej.

Relacjonował Jan Makarewicz, student II roku muzykologii UW