O nas

Ośrodek Akademicki Przy Filtrowej to miejsce, w którym studenci i licealiści mogą poszerzyć horyzonty intelektualne, rozwinąć swoją osobowość, pogłębić formację kulturalną i religijną, a także nauczyć się lepiej służyć innym oraz zawrzeć trwałe przyjaźnie. Kontakt: tel. 22 825 05 92, filtrinfo[at]filtrowa.waw.pl

  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć
  • Pokaz zdjęć

Opus Dei

Opiekę duchową nad Ośrodkiem sprawuje Opus Dei: Prałatura personalna Kościoła Katolickiego.

Reklama
Nasze polskie gafy

Czytelników naszej www zachęcamy do lektury wywiadu jaki przeprowadziła red. Joanna Bojańczyk z prof. M. Marcjanik o zmianach w polskiej grzeczności. Wywiad pt. "Gafy nie tylko towarzyskie" ukazał się w Rzeczpospolitej w dniu 4.05.2007 r.

Rz: Pani profesor, w mejlu do pani napisałam: "Dzień dobry, Pani Profesor". Odpisała mi pani: "Szanowna Pani". Czy "Dzień dobry" było niegrzeczne?

Małgorzata Marcjanik - Forma "Szanowna Pani" jest najbardziej eleganckim, a zarazem neutralnym początkiem mejla, zwłaszcza gdy dotyczy sprawy służbowej, a zwracamy się do kogoś po raz pierwszy. Ale jeśli ktoś tę formę odczuwa jako zbyt konserwatywną, może użyć krótszej: Panie Mecenasie, Pani Dyrektor itp. W polskiej grzeczności partner powinien być wywyższony. My, nadawcy, mamy pokazać drugiej osobie, że jest dla nas ważna.

Czytelników naszej www zachęcamy do lektury wywiadu jaki przeprowadziła red. Joanna Bojańczyk z prof. M. Marcjanik o zmianach w polskiej grzeczności. Wywiad pt. "Gafy nie tylko towarzyskie" ukazał się w Rzeczpospolitej w dniu 4.05.2007 r.

Rz: Pani profesor, w mejlu do pani napisałam: "Dzień dobry, Pani Profesor". Odpisała mi pani: "Szanowna Pani". Czy "Dzień dobry" było niegrzeczne?

Małgorzata Marcjanik - Forma "Szanowna Pani" jest najbardziej eleganckim, a zarazem neutralnym początkiem mejla, zwłaszcza gdy dotyczy sprawy służbowej, a zwracamy się do kogoś po raz pierwszy. Ale jeśli ktoś tę formę odczuwa jako zbyt konserwatywną, może użyć krótszej: Panie Mecenasie, Pani Dyrektor itp. W polskiej grzeczności partner powinien być wywyższony. My, nadawcy, mamy pokazać drugiej osobie, że jest dla nas ważna.

Może szukamy form bardziej bezpośrednich? Stąd w mejlach te "Witam" zamiast "Szanowny Panie".

To prawda, grzeczność się upraszcza. Dawniej na przykład do rodziców zwracano się w trzeciej osobie, nawet liczby mnogiej. W gwarach świętokrzyskich do dziś można usłyszeć: "Niech mama powiedzą". Ale potrzeba empatii, która jest istotą grzeczności, pozostaje taka sama. Tylko forma jest krótsza. Student powiedział mi kiedyś, że jego grzeczność nie różni się od grzeczności rodziców - tylko rodzice "muszą się nagadać".

Dawniej zasady savoir-vivre'u ustalała klasa wyższa. A dziś?

Dzisiaj elity zastąpione zostały przez osoby publiczne i media. Istnieje powszechne przekonanie, że to właśnie ich zachowania są wzorem dla innych.

Otwarcie Polski sprawiło, że zaczęły do nas przenikać zagraniczne modele zachowań. Które z tych importowanych modeli najbardziej panią drażnią?

Prawdziwą plagą jest zwracanie się do nieznajomej osoby: pani Krysiu, panie Januszu. Ta pozorna i nieuzasadniona poufałość razi szczególnie w stosunkach pracowników firm z klientami. To socjotechnika, której uczą w amerykańskich firmach, a która ma na celu zmniejszenie dystansu.

Tak samo jest w komercyjnych radiostacjach, w telewizji. Wszyscy są po imieniu. Osoby publiczne mają zdrobniałe imiona: Kasia Kowalska, Jurek Owsiak. Na wydziale romanistyki studentka do sędziwej pani profesor powiedziała: pani Krysiu.

Ostatnio odwiedzałam bliską osobę w szpitalu. Obok leżała 90-letnia profesor uniwersytetu. Kiedy sąsiadka z łóżka obok, trzydziestolatka, zwróciła się do niej per "pani Basiu", osoba ta zaprotestowała. Dla niej ten zwrot w ustach nieznajomej, dużo młodszej osoby był nie do przyjęcia.

Dobrze, że nie zwróciła się do niej per "babciu", co jest powszechnym zwyczajem w polskich szpitalach.

W hospicjach, w domach spokojnej starości personel zwraca się często do pacjentów, pensjonariuszy per ty: podnieś rękę, itp.

Może nie ma w tym złych intencji, może to potrzeba bliższego kontaktu?

Formy adresatywne mają w grzeczności duże znaczenie. Do lekarza przyjęło się mówić "panie doktorze", do posła "panie pośle". Powiedzieć "proszę pana" do prezydenta, byłoby niegrzeczne. Ta mania przychodzi z Ameryki. Ale u nich imię nie stwarza zażyłości. U nas wyraża prywatność.

We Francji powiedzieć do kogoś "madame Monique" jest nie do pomyślenia. Ale już Monique z formą vous - tak. Czyli odpowiednik naszego pani Moniko.

W Niemczech też nie mówi się "Frau Gertrude". Ale zwrot "Herr Mueller" jest na porządku dziennym. Podczas gdy u nas powiedzieć do kogoś "panie Kowalski" jest nieelegancko i zdarza się raczej w sytuacjach konfliktowych. - Panie pośle Borowski, ja panu nie przerywałem - to jest przywołanie do porządku. Każda kultura ma własne zachowania.

A co pani sądzi o wszechobecnej formule "Miłego dnia"?

To zwrot handlowy, który przyszedł do nas z zagranicy, a który niestety przenosi się też na teren prywatny. Nie przeszkadza mi, gdy tak powie do mnie fryzjer, ale gdy mówią tak do mnie studenci, przywołuję ich do porządku.

Ale może ta handlowa obojętność jest lepsza niż dawne socjalistyczne chamstwo?

Tak. Chociaż formułka "W czym mogę pomóc?" jest importowana z Ameryki. A to inna mentalność. Badałam nasz stosunek do komplementów. Polak - inaczej niż Amerykanin - komplementom zaprzecza. Jak komuś powiedzieć "Ładnie wyglądasz", to najczęściej odpowie: "A co ty mówisz, całą noc nie spałem" albo: "Ach, jestem taka zmęczona". Mówił kiedyś w wywiadzie Adam Makowicz, że kiedy po koncercie w Stanach przychodzili do niego ludzie z gratulacjami, odpowiadał: "Muszę to dopracować, nie jestem przekonany, czy to było dobre" itp. Amerykanie się dziwili. Dopiero później nauczył się reagować po amerykańsku: "Dziękuję, rzeczywiście dobrze mi poszło".

Młodzi już nie są takimi malkontentami. Nauczyli się zachodnich formułek.

Młodsze pokolenie wie, że musi stwarzać pozytywny wizerunek własnej osoby. Jest bardziej asertywne. Na komplementy odpowiada: "Dziękuję, miło mi". Tego uczą niezliczone poradniki z zagranicy. Ale to jest niezgodne z naszą obyczajowością. Chwalić się jest w złym tonie. Dzisiaj rozróżniamy grzeczność biznesową i towarzyską. W biznesowej jest więcej udawania: człowiek udaje zadowolonego z siebie, niemającego problemów. W korporacjach panuje równouprawnienie: mężczyzna jako pierwszy może podać rękę każdemu, także kobiecie starszej od siebie (nie ma mowy o całowaniu w rękę). To też przyjęliśmy z Zachodu. W grzeczności towarzyskiej jest więcej kurtuazji i szczerości. Ona bardziej czerpie z polskiej tradycji.

rozmawiała Joanna Bojańczyk